Nadieżda Siemionowa "Człowiek - sól ziemi"
To książka o stworzonej przez Nadieżdę Siemionową Szkole Zdrowia "Nadzieja". Program Szkoły Zdrowia został w całości opracowany i opatentowany przez autorkę książki.
Od autorki:
"Dziesięc lat temu, w 1966 roku, napisałam książkę "Człowiek - sól Ziemi". Były to czasy, kiedy Szkoła Zdrowia "Nadzieja" rozpoczynała swą działalność oświatową w Soczi, na bazie pensjonatu "Burgas". Każdy turnus słuchaczy przynosił nowe doświadczenia. Stosując metody oczyszczania organizmu, zetknęliśmy się z nawrotami chorób. Dolegliwości, których (jak się wydawało) pozbywał się czlowiek po oczyszczeniu organizmu, wracały po 2-3 miesiącach z nową siłą.
Los się do mnie uśmiechnął. W trakcie poszukiwań przyczyn zaostrzenia się chorób odkryłam niewidzialny, ignorowany przez nas i przez lekarzy ogromny świat pasożytów. Wykonują one kosmiczne zadanie: słabi powinni zginąć. Program bazowy ze słuchaczami uzyskał dokładnie wytyczony kierunek przeciwpasożytniczy. Codziennie, co miesiąc, co rok uzupełniamy program Szkoły Zdrowia o nowe metody.
Ksiązka "Człowiek - sól Ziemi" z 1996 roku stała się po prostu pierwszym stopniem do ogromnego świata wiedzy o zdrowiu człowieka. Doświadczenia dziesięciu lat pracy odzwierciedlone są w moich książkach. Przez wszystkie te lata książka jest kupowana, czytana, dlatego więc postanowiliśmy kontynuować jej wydawanie. Uwzględniając zmiany w pracy Szkoły Zdrowia "Nadzieja", przerobiłam tę książkę. Drugie wydanie pomoże wam, drodzy Czytelnicy, poczuć puls czasu i doświadczyć, jak ściśle nasze Życie powiązane jest z Życiem całej Ziemi, jak ważna jest informacja o bieżącej chwili i, co najważniejsze, pomoże poznać samego siebie i wkroczyć w strumień oceanu Życia."
Fragment książki:
"DZIECI I CHOROBY PASOŻYTNICZE
Najbardziej narażone na działanie pasożytów są dzieci. Organizm dziecka nie jest jeszcze do końca wykształcony, dlatego też zaburzenia zdrowia przybierają wyraźniejszy charakter.
Wesołe i aktywne dziecko po zarażeniu się pasożytami jelitowymi staje sie słabe, roztargnione, kapryśne. Skóra staje się blada, zmniejsza się apetyt. Dziecko szybko się męczy, ma bóle głowy. W przypadku zarażenia krzywogłówkami obserwuje się opóźnienie w rozwoju.
Zaatakowanie przez tasiemca karłowatego prowadzi do nadpobudliwości nerwowej, niekiedy do spazmatycznego płaczu.
Z moich doświadczeń w Szkole Zdrowia "Nadzieja" powiem, że zarażenie dzieci pasożytami występuje często w życiu płodowym poprzez łożysko. Rzęsistek dostaje się do ciała dziecka we wczesnym etapie ciąży.
Takie pasożyty, jak toksoplazmy (wywołują porażenie mózgu) również przekazywane są przez łożysko. Często dzieci zdrowych rodziców nie są zarażone pasożytami, póki karmione są piersią. Ale w wieku 7-8 miesięcy, czyli po "wejściu w świat", w którym jest pył i brud, koty i psy, krewni i znajomi, dzieci są zarażane pasożytami.
Dziewczynka Ksenia z Soczi w wieku 7-8 miesięcy zaczęła szybko chudnąć, kaprysić i źle spać w nocy. Po sprawdzeniu testem Wega okazało się, że ma pięć rodzajów glist, w tym - włosienie, niszczące tkankę mięśniową (stąd objawy osłabienia kończyć, postępująca chudość). Ksieni się udało, bo rodzice od razu oczyścili dom, przestali stosować kuchnię mleczną. Zdrowie powróciło.
Jeszcze jeden interesujący przypadek, opisany przeze mnie w książce "Alosza". Dziecko bez glist żyło i rozwijało się spokojnie, bez chorób. Tak różniło się ono od naszych "naszpikowanych pasożytami" dzieci, że pediatrzy rozkładali ręce i zalecali "normalne" karmienie dziecka, aby było "jak wszystkie". Nic nie przekonywało pediatrów do prawidłowego sposobu chowania dziecka, nawet to, że w ciągu roku do Aloszu ani razu nie wzywano lekarza. On po prostu nie chorował. Ale pojawiły się w rodzinie "dobre" babcie i dziadkowie, którzy postanowili przygotować dziecko do pójścia do przedszkola. Wystarczyły trzy tygodnie przebywania u rodzonej babci, właścicielki pudla i kota syjamskiego, w jednym mieszkaniu z rodzoną ciocią, u której wykryto 11 rodzajów glist. Zaledwie trzy tygodnie, które można było wykorzystać na odrobaczanie babci, dziadka i cioci.
Ale wszystko potoczyło się na odwrót: zaczęły się choroby Aloszy, jego mamy i taty. Sytuacja w domu stała się nerwowa. Powtórne odrobaczanie zawsze jest przykre. Cierpi fizjologia, psychika, obyczajowość. Szczególnie ciężko jest dzieciom. Zaczyna działać stereotyp medyczny - wszyscy żyją z glistami.
A ja tak nie chcę. Żyłam z nimi nie z własnej woli, a z powodu bezdusznego zaniedbania osób, które przez 26 lat badały mnie jako pracownika przemysłu spożywczego i przystawiały pieczątkę "zdrowa".
Najmutniejszy jest los dzieci, które wcześnie zostały zarażone pasożytami, a już w wieku roku-półtora doświadczają nawrotu. Rodzice przywożą je z egzemami, skazami, bronchitami, astmą i wysoką temperaturą.
Podczas odrobaczania glisty wypełzają w kłębkach. I nie przez jeden dzień, nie przez tydzień, nie przez miesiąc! Zastanawiające, ile sił muszą mieć te drobne dzieci, żywcem pożerane przez glisty. A przecież są leczone na oddziałach somatycznych, pulmonologicznych, neurologicznych, dermatologicznych czy innych. Są wożone do uzdrawiaczy, do zagranicznych klinik, do przereklamowanej Ameryki na operacje - również z glistami.
Za każdym razem na turnusie przebywa 15-20 zarobaczonych dzieci. Glisty bywają różne - od owsików z przedszkola do toksoplazm czy rzęsistków od babci czy mamy. W czasie badania mali słuchacze w sposób bardzo naturalny przerywaja opowieść o glistach. Po prostu pytają: "Co robić, aby się ich pozbyć?"
W książce "Oczyść się i żyj bez pasożytów" z 2005 roku (3 wydanie) dokładnie został opisany program odrobaczania"
Wydawca: Małgorzata Szklarska
Objętość: 299 stron
Format: 127x200 mm (bliskie A5)
Oprawa: miękka
Cena detaliczna: 36 zł

